W dzień i w nocy wszystko mi sprzyja

Witaj,
na wstępie ogłoszenie parafialne - przeczytać, zapamiętać i wbić sobie do głowy napis z kamienia! To moje zalecenie, a mnie słuchać się trzeba ;)
Ok, już na poważniej. Zaglądając na Wasze blogi stwierdziłam, że wiele z Was podsumowuje postanowienia noworoczne lub po prostu zaczyna jakiś kolejny etap, ma nowe plany, cele i stara się je właśnie realizować. Natchnęło mnie to do głębszego zastanowienia się nad własną osobą i tym co osiągnęłam, co totalnie mi się nie udało, co przede mną, co mogę poprawić, ulepszyć, jakie zdarzenia sprawiły, że myślę tak a nie inaczej etc. etc. etc.
Moje plany na ten rok nie były przesadnie duże, a jako że jestem osobą, która lubi planować, ustalać, zakreślać i robić milion tabelek w niezliczonej ilości kalendarzyków, notesików itp. to dostosowanie się do postanowień noworocznych nie sprawia mi większej trudności, a mianowicie - planowanie tygodniowe, harmonogram sprzątania, wydatki, miesięczne plany, cele. Niby prosta sprawa, ale ile znacie takich osób, które skrzętnie notują dzień w dzień? Ja szczerze nie znam takiej osoby. A co mi to daje? Całkiem sporo. Dzięki temu, że codziennie spełniam swoje założenia, mam tak naprawdę kontrolę nad wszystkim co wokół mnie się dzieje: nie zaskoczy mnie nagły wydatek, wiem, że zawsze mogę przyjąć gości bez słowa wstępu "wybaczcie za bałagan", wiem na czym stoję, wiem co mogę ulepszyć, poprawić, widzę progres. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym nawet, że mój Fazi jest tak inteligentnym psiakiem, gdyby nie postanowienie, że w tym miesiącu zaczynamy naukę - i co? 2 komendy, a sierpień przed nami. Co miesiąc robię sobie takie 2-3 podstawowe plany, cele, które realizuję lub też nie - a na koniec miesiąca spowiedź przed samym sobą. Powiecie - nudziara. Mogę nią być dla Ciebie, ale wiesz co jest najważniejsze? - zadowolenie z własnej osoby. Bądźmy tacy jak nam pasuje, nie tacy jakich chcą nas inni ;) Życia nikt za nas nie przeżyje ;)

"W dzień i w nocy wszystko mi sprzyja" - pozytywne nastawienie - to również mój plan, który realizuję w 100% w stosunku do siebie jak i do innych ( z tym, że zawsze staram się w sytuacji znaleźć pozytyw, a nie mówić zdania typu "będzie dobrze", bo to absolutnie mnie nie przekonuje). Pamiętajmy, że mając cały czas negatywne myślenie szkodzimy sobie i innym, nie bądźmy toksyczni, szkoda życia! 
Przykład: Zbliżała się moja kolej na wejście w celu pobrania krwi na badania. Podeszła do mnie pani (od razu widać było, że będą problemy) i zapytała czy teraz ja - "tak, ja", stanęła przede mną, co mnie jakoś nie dziwiło. Na nasze piętro weszła z wielkimi problemami kobietka w zaawansowanej ciąży, widać było, że męczy się czekając na nogach (oczywiście nikt z obecnych osób nie ustąpił jej miejsca, bo po co? Ciąża to nie choroba, a co!). Podeszła do mnie i zapytała czy mogłaby wejść teraz - oczywiście! (Podejrzewam, że każdy normalny człowiek by tak zrobił). I teraz, jak się domyślacie najlepsze... Dziewczyna weszła, a pani za mną "CO PANI ROBI?! KAŻDEGO TAK PRZEPUSZCZAĆ?! CO JESZCZE?!". Zachowałam spokój, ugryzłam się w język. "NO I CO PANI NIE WCHODZI?! PRZECIEŻ IDŹ I ZAREJESTRUJ SIĘ!". Na to już obojętna nie byłam, ale spokojnym tonem powiedziałam jakże miłej pani, że w środku może znajdować się tylko i wyłącznie jedna osoba - wyproszą mnie. "TO SOBIE STÓJ, JA WCHODZĘ!". Za 10 sekund została wyproszona przez 2 bardzo miłe pielęgniarki. 
Chyba nie muszę mówić, że koniec końców weszła przede mną? I było to tego warte? Zrobić sobie wstyd, tylko po to żeby wepchać się w kolejkę - porażka, ale to "młodzież jest niewychowana". Zepsuła humor sobie i mnie już od samego rana... Jeszcze raz zapytam PO CO? I w takich chwilach przypominam sobie, że wszystko co wokół mnie się dzieje ma coś na celu, ma mnie czegoś nauczyć, więc... Szybko staram się zmienić nastawienie i poprawić sobie jakoś humor. Przecież wtedy ta babka osiągnęłaby cel! A to ja ustalam reguły ;)
Takie sytuacje sprawiają, że tracę wiarę w ludzi, ale utwierdzam się również w swoich przekonaniach - nie chcę być jak ta pani - pełna jadu i chamstwa. Nie chcę być toksycznym człowiekiem, do którego strach się odezwać. Niestety bardzo często spotykam się z takim zachowaniem - cudem jest, gdy ktoś okaże mi życzliwość, zrozumienie - ale jak wtedy to się docenia! Dziś pochwalę publicznie pana, który ustąpił mi miejsca, gdy czekałam na lekarza w szpitalu. BRAWO TY! Da się być dobrym, trzeba tylko chcieć.
Trochę rozwlekłam tego posta, wybaczcie.

A Wy jak realizujecie plany? Dawno już zapomniałyście o postanowieniach czy twardo się trzymacie?
Może miałaś podobną sytuację? - myślę, że każdy spotkał się z takim "miłym" doświadczeniem - wygadajmy się, wyrzućmy to z siebie ;)

28 komentarzy:

  1. Gdy sobie coś postanowię to robię wszystko by to dokonać. Natomiast nie umiem planować sobie dnia, tygodnia, miesiąca. Nie potrafię jak inni notować w planerach tego co będę robić. Z reguły robię wszystko na spontana ;)
    Super post! przeczytałam cały i muszę powiedzieć, że był bardzo motywujący :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie z realizacją planów ostatnio ciężko ;) ostatni rok był totalnie zawirowany i postawił wszystko an głowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie planuje bo zazwyczaj nic z tego. Działam spontanicznie, tu i teraz. Lepiej na tym wychodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie robię postanowień :)
    Zachowanie pani, o której piszesz, uważam za hm... nieodpowiednie i wręcz trochę dziecinne.
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zawsze wszystko jest na spontanie, bo jak coś zaplanuję to nigdy to nie wychodzi :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Z realizacją planów u mnie jest tak, że mam jakiś "wiekszy cel" i małymi krokami staram się go zrealizować. A te bardziej błache sprawy zazwyczaj wychodzą spontanicznie :) Napewno warto mieć jakieś postanowienia, ale nie ma co się odrazu porywać na to, czego nie będziemy w stanie zrelizować, bo to zazwyczaj nie wypala :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydatki miesięczne.. nawet mi nie mów :D Ostatnio w jakimś barze ala wege zamówiłam pierogi ruskie na bezglutenowym cieście i miałam podobną przygodę przy kasie, jakaś wygłodniała idiotka marząca o sojowym kotlecie normalnie sobie weszła w kolejkę i udawała że tam stoi od zawsze. Oczywiście sprowadziłam ją szybko na jej miejsce, a jaka była w szoku! (ja 160cm wzrostu, ona 180cm) mój narzeczony dalej ze mnie się śmieje, mówi że jestem jak te takie małe psy... małe i szczekliwe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Tak trzymaj :) mnie czasem już brak słów i szkoda nerwów... ale dobrze zrobiłaś, trzeba reagować :)

      Usuń
    2. no ba! :D a co do Slow Life to bardzo polecam, przyjemnie się czyta. :)

      Usuń
  8. Odnosząc się do sytuacji z kolejką... co za niewychowana kobieta. Dobrze postąpiłaś, pokazałaś jak należy się zachować :)
    Dobre rozplanowanie dnia niesie za sobą sporo korzyści, coś o tym wiem.
    Zapraszam do wspólnej obserwacji.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja działam bardziej spontanicznie, bo jak planuję to coś zawsze gdzieś się w mniejszym czy większym stopniu zawali :P
    Pytałaś o farbę. Najpierw miałam Garnier Color Sensation intensywna ciemna czerwień, teraz na nią nałożyłam Palette Intensive color creme rubinowa czerwień :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście na wielu blogach można teraz się spotkać z takimi podsumowaniami. Ostatnio czytałam właśnie o postanowieniach noworocznych i celach na nowy rok szkolny. W wakacje to chyba ludzie mają zbyt dużo wolnego czasu, stąd pewnie takie przemyślenia ;)
    Ja jestem akurat osobą niezbyt zorganizowaną. Tzn. często robiłam sobie jakieś tabelki czy coś, co mam zrobić itd. ale utrzymywały się może z tydzień. Póki, co to nie dla mnie. Ale dobrze, że Ty trzymasz życie w swoich rękach i nic Cię nie zaskoczy. Takie podsumowanie miesiąca jak to nazwałaś spowiedź przed samym sobą musi być naprawdę dobrą sprawą :)

    Eh a ponoć te starsze kobiety maja więcej rozumu. Tak komentują młodych, a same zachowują się jak stare wredne krowy. To chyba jeden z gorszych typów ludzi. Ja kiedyś starałam się myśleć pozytywne, bardzo dobrze mi to wychodziło. Teraz? Jakoś już nie potrafię przez pewne wydarzenia z życia.

    Ja często spotykam się z takimi chamskimi wydarzeniami w autobusach lub sklepach. Masakra.
    Swoje postanowienia noworoczne spełniłam.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczęłam robić kiedyś takie zestawienia i plany, ale to nie dla mnie :) wolę żyć na spontanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Staram się realizować plany, do tej pory było z tym różnie, ale w tym roku (także dzięki lepszej organizacji) na razie wszystko idzie dobrze ;)

    Warto żyć dobrze, nawet gdy inni nie zawsze to doceniają.
    Pozdrawiam i również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie ta pani zachowała się bardzo nieuprzejmie, wpychając się przed Ciebie. Nie rozumiem takiego zachowania. Przecież jeśli jej się spieszyło, źle się czuła albo coś podobego, to powinna grzecznie poprosić. Nie wiem jak można w ten sposób postępować, ja bym się chyba spaliła ze wstydu.
    Miło z Twojej strony, że wpuściłaś przed siebie kobietę w ciąży, dobre gesty do nas wracają zawsze :)

    Mój blog - HELLO-WONDERFUL
    Pozdrawiam cieplutko:*


    OdpowiedzUsuń
  14. Cały czas podejmuje się od nowa tych postanowień, ale teraz postanowiła, że jak nie zacznę teraz to nie zacznę nigdy i zobaczymy co z tego wyjdzie. Niestety ludzie tacy są, a szczególnie ci starsi myślą, że wszystko im się należy.Oj tak miałam kilka takich sytuacji i to ze starszymi osobami.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam o tej sytuacji i tracę wiarę w ludzi. Jak można nie przepuścić kobiety w ciąży. Stałoby się jej jakby poczekała 5 minut dłużej. Ale ludzie niestety tacy są, a szczerze powiedziawszy właśnie starsi, ale tak jak piszesz podobno to młodzież jest niewychowana.. też czasami miałam podobne sytuacje. Ale rzeczywiście, czasami lepiej ugryźć się w język.

    OdpowiedzUsuń
  16. Historia z tą panią naprawdę przykra, nie wiem jak można być takim... Typem człowieka. Straszne. Ja nigdy nie mam jakichś szczególnych planów jak już to z dnia na dzień, chyba że jakieś wyjazdy, wiadomo :)
    justmajka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Sam tytuł już zaciekawił :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety jest sporo osób, które się tak po chamsku wpychają, też tego nieraz doświadczyłam. Bądź sobą i myśl pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja się muszę przyznać, że bardzo często stawiam sobie cele, ale ich nie kończę... Jeżeli chodzi o tę sytuację, to to jakaś paranoja... Rozumiem jakby to była jakaś nastolatka, której po prostu nie chce się czekać, ale kobieta w ciąży? Moim zdaniem powinni wprowadzić jakieś pierwszeństwo dla takich kobiet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo chociaż ustąpić miejsce siedzące. Porażka :(

      Usuń
  20. Ja mam dużo planów a może bardziej marzeń, ale nie dążę do ich zrealizowania za wszelką cenę. Obserwuję:)zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. rzadko mam jakieś postanowienia, a jak już mam to w efekcie ich nie realizuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja notuję dzień w dzień! W sumie lubię wszystko zapisywać, planować, organizować ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny ● Zostaw po sobie ślad, a ja zajrzę również do Ciebie ● Zaobserwowałaś/eś? - Napisz mi o tym ● Nie zezwalam na kopiowanie moich zdjęć ● Pozdrawiam!

Copyright © 2014 ROKSANA NOVA , Blogger